25 January 2015

2014 in Snapshots

W pierwszej połowie zeszłego roku zachciało mi się kręcić filmy. Obiecałam nawet sobie regularne publikowanie ich na blogu, jednak znam siebie samą już całkiem nieźle i wiedziałam że ten pomysł do końca nie wypali. W lipcu więc postanowiłam te wszystkie krótkie filmiki sklecić w jeden większy i opublikować na koniec roku. Koniec roku 2014 już dawno za nami, koniec stycznia 2015 zaczyna błyszczeć na horyzoncie, ale chyba lepiej późno niż wcale? :) 

W trakcie gdy film się renderował, podskoczyłam szybko do Gló po jakiś obiad. Już wiele razy wspominałam o tym miejscu i pewnie jeszcze nie raz o nim napomknę. Kilka dni temu napisał o niej Guardian, określając jako najlepszą restaurację 'raw' w Europie. 
Menu zmienia się codziennie, dziś wybrałam wegetariańską pieczeń z orzechami, podawaną z malinowym pikantnym chutney oraz sosem pieczarkowym. Do tego jak zwykle trzy sałatki wybierane spośród 7-8 dostępnych.
Zdążyłam wrócić zanim rozpętała się śnieżyca. 

Movie is almost ready, almost ready. Early afternoon and it's still quite dark.
On menu: Hnetusteik með hindberja chutney og villisveppa sósu. [1.961 ISK]



20 January 2015

On The Move

Witam wszystkich czytelników w 2015 roku! :) 

Pierwsza połowa stycznia to dla mnie przede wszystkim podróże. Niestety dość kosztowne. 
O ile nocne przejażdżki polskimbusem czy pociągami nie zachęcają do fotografowania otaczającego świata, o tyle na pokładzie samolotu rzadko udaje mi się 'przyciąć komara', a aparat jest zawsze w zasięgu ręki. Tym sposobem 3 stycznia miałam niesamowitą okazję zobaczyć zorzę polarną z pokładu samolotu lecącego gdzieś pomiędzy Norwegią a Wyspami Owczymi. 12 stycznia Warszawa powitała mnie najpiękniejszym zachodem słońca, jaki do tej pory widziałam podchodząc do lądowania. Natomiast 18 stycznia mogłam przyglądnąć się kompletnie białej Islandii. 

Somewhere between Norway and Faroe Islands.
First look at Reykjavik in 2015.
Approaching Schiphol airport and Dutch shorelines.
Splendid sunset over Warsaw, absolutely gorgeous!
4 hour layover in Arlanda... Chi Tea Latte and Xenophobe's Guide to the Swedes, that I managed to finish before the plane left Stockholm's airport.
Approaching landing in Keflavik. Few hours later the airport was completely closed due to strong Icelandic winds!
Picking up my car from the BSI bus station in Reykjavik... and time to scrub the ice from the inside!

I jeszcze jedno zdjęcie prezentujące przedmioty, które zwykle przywożę ze sobą z Polski :)
Soczewki kontaktowe, naturalne kosmetyki z Biochemii Urody, tusz do rzęs (któremu jestem wierna od lat) oraz kilka innych kosmetycznych drobiazgów, farba do włosów (której na Islandii jeszcze nie widziałam), Strepsils (uzupełniam domową apteczkę), herbaty, książki, kalendarz (pamiątka z wycieczki do Paryża), baterie akumulatorki do lampy czołówki (niezastąpiona podczas wieczornych sesji robienia na drutach), chałwa (która zostanie sprezentowana moim znajomym) oraz wino z czarnej porzeczki, które sama otrzymałam w prezencie od przyjaciół w Polsce.


Typical contents of my luggage when flying from Poland back to Iceland.

23 November 2014

Advent calendar DIY

W ciągu ostatnich trzech dni każdą wolną chwilę spędziłam na pakowaniu prezentów. Mini prezentów. Dziesiątek mini prezentów! Już trzeci rok z rzędu kombinuję kalendarz adwentowy dla dzieciaczków w mojej rodzinie. W poprzednich latach obiecywałam sobie, że już więcej tego nie zrobię, bo przygotowanie go zajmuje niemiłosiernie dużo czasu. Ale po raz kolejny temat kalendarza adwentowego zaczął kwitnąć w mojej głowie już w okolicach sierpnia, powoli zbierałam różne drobiazgi, wierząc że w ten sposób ułatwię sobie sprawę w listopadzie. Ale mimo to najwięcej czasu spędziłam na samym rozdzielaniu słodkości i drobnych prezentów. Miałam nadzieję, że paczki uda mi się skompletować i wysłać jeszcze w tym tygodniu, niestety pakowanie zakończyłam dopiero wczoraj, sobotę rano.

Co znajduje się w środku? 
Wykorzystałam pomysł z poprzedniego roku i zakupiłam puzzle. Porozdzielałam wszystkie 60 elementów w taki sposób, aby odpakowując kolejne prezenciki można było stopniowo budować obrazek, który będzie kompletny w Wigilię. Dwa lata temu sama namalowałam puzzle, tym razem nie starczyło mi czasu. W niektórych sklepach można zakupić zupełnie białe puzzle, gotowe do malowania, i wtedy można prezenty jeszcze bardziej spersonalizować. W tym roku musiałam zadowolić się sklepowymi wyrobami. 
Będąc we wrześniu w Polsce, w jednym z krakowskich Tesco, kupiłam książeczki dla dzieci z szaradami oraz mnóstwem naklejek. Wybór padł na Żółwie Ninja i LEGO. Książeczki można łatwo porozdzielać i po kilka stron umieściłam w kopertach. Pozostałe naklejki porozdzielałam na inne dni miesiąca. Znalazłam również drobne breloki-odblaski do kurtek czy plecaków, kilka z nich znalazło się również w prezentach.
Oczywiście nie mogło zabraknąć słodyczy. Poza małymi czekoladami (piernikowa wersja Nizza, która pojawia się w sklepach przed świętami oraz miętowa Pipp, świetnie sprawdza się przy robieniu miętowej gorącej czekolady KLIK) znalazły się tam również lizaki, cukierki i żelki. Ważne aby były pojedynczo pakowane.

Do pakowania użyłam papieru ozdobnego (biały z Ikea, brokatowy ze sklepu Tiger), dodatkowo całkowicie oklejonego taśmą przezroczystą aby uniknąć kompletnej dezintegracji i chaosu w pudełku, następnie użyłam ozdobnego sznurka i spinaczy z numerkami (również z Tiger).
Skończone i gotowe do wysłania w poniedziałek! Ufff...

Work in progress, trying to distribute the calendar goodies among 24 day of December.
All packed, finally!
One of two surprise boxes, ready to be sent on Monday.

22 November 2014

Airwaves'14 + vlog

Drugi dzień festiwalu Airwaves okazał się małym niewypałem, gdyż na wybrane przez nas koncerty nie udało nam się wbić! Szkoda, bo bardzo chciałam zobaczyć Sóley na żywo. Skończyło się na wyjściu ze znajomymi na sushi, a w drodze powrotnej zahaczyliśmy o jedną knajpkę, gdzie akurat odbywał się niewielki koncert. Natomiast w trzeci dzień festiwalowy (8 listopada) udało mi się zobaczyć kilka fajnych występów, uwiecznionych na zdjęciach poniżej. 
Koncerty off-venue podczas festiwalu odbywają się w barach, restauracjach a nawet w sklepach przy głównej ulicy. Miejsca wewnątrz zazwyczaj jest niewiele, a dodatkowo na koncertach bardziej znanych artystów organizatorzy starają się mieć kontrolę nad ilością widzów, ze względów bezpieczeństwa. Spodziewam się że w przyszłym roku na festiwal przybędzie jeszcze więcej osób, dlatego na koncerty bardziej znanych artystów sugeruję przyjść dużo wcześniej. W sobotę wypatrzyłam koncert Ásgeir'a i przyznaję, że świetną decyzją okazało się przyjście na występ poprzedzający, gdyż inaczej nie zdołałabym wejść do budynku. 

Júníus Meyvant, muzyk pochodzący z islandzkich wysp Vestmannaeyjar, to moje tegoroczne festiwalowe odkrycie. Color Decay: niesamowicie przyjemny dla ucha utwór!

Teraz zastanawiam się nad kupnem biletów na kolejny festiwal, Sónar, który odbędzie się na początku przyszłego roku.

Rökkurró performing in the Nordic House
BlazRoca giving a radio interview at the Nordic Playlist Radio Bar.
Ásgeir at the Nordic Playlist Radio Bar.
Júníus Meyvant at Slippbarinn.




[ EDIT ]

Udało mi się poskładać kilka filmików z występów artystów, o których wspomniałam powyżej: 


06 November 2014

Airwaves'14

Festiwal Iceland Airwaves na dobre zagościł już w Reykjaviku, więc muzyka będzie rozbrzmiewać z wielu zakątków miasta aż do niedzieli. Pierwsze pojedyncze koncerty odbyły się już we wtorek, natomiast dziś (czwartek) festiwalowy rozkład jest już tradycyjnie zapełniony po brzegi. Jak zwykle postanowiłam skupić się na bardziej kameralnych koncertach, odbywających się w różnych kawiarniach, barach i hostelach, na które wstęp jest zawsze bezpłatny. Na koncerty odbywające się w Harpie bilety są bardzo drogie i zazwyczaj zostają dość szybko wykupione. 

Harpa concert hall downtown Reykjavik.
Dziś udało mi się zobaczyć tylko jeden koncert, ale za to bardzo dobry. Zespół Valdimar zagrał w barze Slippbarin przy hotelu Icelandair w portowej części miasta, i wykonał 6 kawałków z trzech dotychczas wydanych albumów. Ostatni krążek pojawił się w sprzedaży kilka tygodni temu i obecnie stale młóci go mój samochodowy odtwarzacz. 
Najnowszy singiel wydany przez zespół: Læt það duga (YouTube). 

Valdimar at Slippbarinn tonight.
Off-Venue Schedule [format pdf: kto, gdzie i kiedy gra w ten weekend]

W drodze do domu zahaczyłam o moją obecnie ulubiona restaurację Gló i wzięłam na wynos zupę z brokułów i szparagów, pycha! (1150 ISK).

Take away soup from Gló. On the screen: another EVE Online youtube video. Yes, I am a gamer!